Adam Grzybowski

Adam Grzybowski

Tytuł zobowiązuje. Powinno więc być głównie o tym, jak odpowiadam, gdy mnie pytają: „co słychać?”. Czy jednak wystarczy zawierzyć jedynie własnym uszom?

Kariera komandora Zbigniewa Szczepanka, jako gwiazdy TV trwała zaledwie dwadzieścia minut. Dokładnie tyle, ile pierwszy odcinek „Latającego Holendra”, wyemitowany przez Gdański Ośrodek Telewizyjny 10 stycznia 1967 roku o godz. 17, 30. Wszystko przez to, że jako wykładowca Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej zamiast przybliżać młodym widzom tajniki astronawigacji i nawigacji mówił o honorze i patriotyzmie. Wartościach niezbyt słusznych. Przynajmniej z punktu widzenia Głównego Zarządu Politycznego WP.

śr, 24 sierpnia 2016

Forum dobrych nadziei

    

     Początkowo zapisywano „jak leci”, wysyłając lapidarny komunikat: „Państwa rejestracja przebiegła pomyślnie. Zapraszamy do udziału w konferencji”. Gdyby koś nie zrozumiał – także po angielsku. Z czasem jednak liczba zgłoszeń przerosła wszelkie oczekiwania oraz dopuszczalną pojemność największej sali konferencyjnej w warszawskim Sheratonie.

     Chętnych, było ponoć około tysiąca, więc zrobiono selekcję. Tych, co zgłosili się wcześniej wykreślano w myśl ewangelicznej zasady św. Mateusza „ostatni będą pierwszymi”.

     Tyle, że ci pierwsi także nie byli w ciemię bici, więc i ja - darując szczegóły - znalazłem się na Polsko – Kazachstańskim Forum Gospodarczym. 

 

 

Jest na Wybrzeżu taka Firma, która nosi nazwę „Żegluga Gdańska”. Jak wszystko, lub prawie wszystko w tych stronach, sprywatyzowana do szpiku kości. W związku z tym, wyłączywszy dra Piotra Mierzejewskiego z ul. Filtrowej w Warszawie, nie ma komu pamiętać, że historia ŻG liczy już 70 lat i przynajmniej kilka szczególnych przypadków.

pt, 01 lipca 2016

Energia przyszłości

 Miałem szczęście. W centrum badań i rozwoju Polpharma Biologics, znajdującym się w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym spotkałem niezwykłego gościa. Pan Ałtaj Abibułłajew z Kazachstanu odwiedził najnowocześniejsze i największe w Polsce laboratorium medyczno – farmaceutyczne, gdzie obecnie pracują nad nowym lekiem na stwardnienie rozsiane, którego wejście na rynek planowane jest w 2022 roku.

nd, 19 czerwca 2016

„Łysy” ma głos

    

     Wśród ślepców jednooki jest królem, a kto może przewodzić głuchym?

Starali się odpowiedzieć na to pytanie bardzo znani fachowcy – radiowcy: Paweł Luciński, Romek Rogowiecki i Jarek Janiszewski. Pozostaje też sekretem, dlaczego Lucińskiego nie spieścili na „Pawełka”, organizatorzy panelu „Głosy znane z radia - spotkanie w cztery oczy”, zorganizowanego w ramach Seazone Music & Conference.

     Ale w tej branży łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a rządzi nią ponoć niejaki „format”, „widzimisię”, zwane dla niepoznaki „gustem” oraz bliżej nieokreślony „rynek”.

pon, 30 maja 2016

Skarby Pani Gagi

Falochron gdyńskiego portu skrzydło w skrzydło, dziób w dziób obsiadły mewy i kormorany. Ptasie audytorium wita egzotycznego w tym towarzystwie - tukana. Dokładnie k/h „Tucana”, który na co dzień pod flagą Urzędu Morskiego stawia pławy, wykonuje prace sondażowe i wydobywa podwodne przeszkody. A w niedzielę, czyli wczoraj wysłano go do bieżących napraw oświetlenia nawigacyjnego w porcie gdańskim.

sb, 27 lutego 2016

Finisaż coronat opus

Tego wieczoru wszystko było zaskakujące: quizy z nieoczekiwanymi rozwiązaniami, profesor romanistyki śpiewający światowe przeboje, autorka "Francusko-polskiego słownika wyrazów potocznych i ... rubasznych", uroczo wcielająca się w rolę monologującej Edith Piaf a nawet bufet z przysmakami prosto z paryskiego bistro.

Niech żałują ci, co nie dotarli na wernisaż, a tym bardziej nie przyszli na finisaż wystawy „była sobie Piaf”.

nd, 21 lutego 2016

Trzy Krzysie

W Gdyni wystawili właśnie sztukę „Być jak Krzysztof Krawczyk”.

Bardzo wzruszającą zarówno dla tytułowego bohatera, który zjawił się na premierze, jak i licznie zgromadzonej publiczności, oddającej mu należne hołdy. Na niedzielnym spektaklu, jedynie z Krawczykiem w tle, można się było skupić na tym, co wymyślił autor, reżyser wydobył z Zespołu, a artyści Teatru Miejskiego zagrali jak z nut: śpiewając, tańcząc i recytując zaskakująco dobrze. Nawet koncertowo.

sb, 06 lutego 2016

Stereo i w kolorze

 Jest kilka odpowiedzi na pytania, po co i dlaczego ludzie przychodzą do tej Galerii. I każda z nich jest dobra. Akurat starsza pani dowiaduje się, czy można zamówić portret męża, a ktoś telefonuje, bo pilnie jest mu potrzebny na upominek widok kościoła św. Jana.

      - To akurat nie są najbardziej typowi goście – wyjaśnia Elżbieta Komarnicka – starając się załatwić obie sprawy naraz. – Nie należą do nich także przedszkolaki i maluchy z podstawówek, po drodze nad Motławę, przyprowadzanych na zaimprowizowane pogadanki o sztuce.

      - Serce rośnie widząc, jak dzieciakom aż oczy się śmieją, gdy stają oniemiałe na widok prac Bożeny Dudy z Borów Tucholskich. Mówi się o jej obrazkach, że tworzą poetycko-baśniową aurę.

      Wśród odwiedzających nie ma bariery wieku, choć oczywiście dominują dorośli, którzy zatrzymali wzrok na - oglądane przez witryny - gdańskie pejzaże z Rauszem, czy Żurawiem, gdyńską marinę, lub orłowski klif. Dla wielu, zwłaszcza zagranicznych turystów, jest to niejednokrotnie pierwszy kontakt z dobrym, polskim malarstwem.

- Wolna Polska ma wiele do nadrobienia w sprawie losów potomków Polaków wywiezionych w głąb sowieckiej Rosji - powiedziała w jednym z wywiadów Anna Maria Anders przewodnicząca Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Polska, jak by ona nie była, z pewnością tak. Chociaż, na szczęście Polacy, nie oglądając się na działania instytucjonalne, sami robią w tym kierunku dużo, mając głęboko zakorzenione mickiewiczowskie:

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, Zapomnij o mnie…”.


Strona 1 of 5